Kojotowa Japonia 2019  – trzeci raz

Pierwsza „wyprawa” była w dużej grupie, z niepowtarzalnym poczuciem odkrywania i pierwszego spotkania. Szczęśliwie, na chwilę przed wzmożeniem ruchu turystycznego w Japonii. Była to też wizyta dosyć zimna i deszczowa.

Druga wizyta to z jednej strony egzamin, a z drugiej cudowny tydzień z przyjaciółmi w Kioto. Odwiedziny po długiej przerwie. Trochę jak wizyta u dobrego znajomego, ale jednak ze wszystkimi emocjami związanymi z „shihan ceremony”. Dużą zaletą wyjazdu był jego kameralny charakter. W Kioto było nas 6 osób, a w Omiya 15 (z KoKoDo Kyu Shin Kai). Tym razem wiosna w Japonii była słoneczna i ciepła, a wiśnie zakwitły 11 dni wcześniej niż zwykle.

Japonia 2019 ma być jeszcze inna – krótka, bez osobistych emocji. W małej ekipie (9 osób), żeby potrenować w hombu i zobaczyć ceremonię shihanowską Darka, Yury i Georga. Ale przede wszystkim, żeby poczuć osobisty kontakt z Sokie Irie – coś podpatrzyć, coś zrozumieć. Już z pozycji shihana. Fajnie też będzie po pewnej przerwie wyruszyć gdzieś z Kondorem, który jest dobrym kompanem do takich wypraw. Liczę na kilka wspaniałych spacerów po Tokio, rodzinną atmosferę w ryukanie rodziny Suzuki, wspólne chwile z Ivo.  I może jeszcze na coś nowego? Czasu będzie mało, zobaczymy co się wydarzy.

Decyzję o trzecim wyjeździe podjęliśmy prawie natychmiast po powrocie z Omiya – jeszcze pełni emocji po pobycie i świetnych treningach. To była dobra decyzja.

Zdjęcia z wyjazdu – Japonia 2019

Przygotowania

Styczeń 2019

3  miesiące do wyjazdu

W styczniu pojawiły się pierwsze prognozy kwitnienia wiśni w 2019. Nie jest to najgorsza z prognoz, oznacza, że powinniśmy przylecieć do Tokio na końcówkę full bloom (drugi tydzień kwitnienia). Z jednej strony sam siebie nakręcam śledząc prognozy hanami, z drugiej strony, jak rzucicie okiem na zeszłoroczne zdjęcia, to zobaczycie że w Kioto kwitnące drzewa wiśni były bardzo ważną atrakcją wyjazdu.

Zacząłem kombinować nad wycieczką w dzień wolny od treningów (niedziela po shihan ceremony). Mam pomysł, żeby wpaść do Hakone. To piękne miejsce z onsenami, świątyniami, kolejką w górach i koleją linową nad siarkowymi źródłami (link). Na szczęście Kondora na onseny nie trzeba namawiać :-). Mamy jeszcze trochę czasu na dopracowanie planów. Chciałbym także wymyślić jakieś nowe zakątki do odwiedzenia w Tokio (lub okolicach), choć z drugiej strony będzie trzeba wpaść w stare miejsca z przyjaciółmi będącymi pierwszy raz w Japonii. I odwiedzić nowy targ rybny w Tokio.

Z innych informacji – od zeszłego roku kurs jena wzrósł o 10% (z 3,1zł/100 jenów do 3,45zł/100 jenów), ale ciągle nie ma tragedii.

Luty 2019

1,5  miesiąca do wyjazdu

16 lutego 2019, KoKoDo Kyu Shin Kai Hombu Dojo. Yura, Georg i Darek przed treningiem kończącym cykl przygotowań do egzaminu shihanowskiego oraz w czasie prezentacji technik na treningu Yudansha w Beringen. Widzimy się 3 kwietnia w Omiya!

Marzec 2019

3,5  tygodnia do wyjazdu

Powoli robi się blisko do wyjazdu. Najwyższy czas kupić prezenty, jeny (nie chcą tanieć), sprecyzować plany wycieczkowe i zacząć śledzić pogodę. Prognoza 14 dni dla Tokio: https://www.timeanddate.com/weather/japan/tokyo/ext
Najnowsza (szósta) prognoza hanami 2019 podaje szczyt kwitnienia drzew wiśni dla Tokio na 1 kwietnia.
Jest dobrze!

Marzec 2019

11  dni do wyjazdu

Wczoraj (21 marca) zakwitły wiśnie w Tokio! Najlepszy czas, żeby je oglądać to 27 marca – 4 kwietnia.
Polecam stronę: 15 najlepszych miejsc w Tokio do podziwiania kwitnących drzew wiśni
Póki co prognoza pogody na początek kwietnia jest deszczowa, ale raczej ciepła.
Aktualny stan kwitnienia wiśni w Japonii – link

Podróż

Dzień 1

wtorek, 02.04.2019

Wylot z Warszawy

Podróż odbyła się bez sensacji i emocji. Ciekawostką było międzylądowanie w Kopenhadze, gdzie mieliśmy ponad cztery godziny przerwy w podróży. Lotnisko w Kopenhadze jest bardzo sympatyczne i ma naprawdę mnóstwo knajpek. Konrad oczywiście dorwał śledzia z jakąś specjalną wódką polecaną przez barmana. O 15:30 załadowaliśmy się w dużego Airbusa i rozpoczęliśmy lot do Japonii.

Dzień 2

środa, 03.04.2019

Przylot do Tokio

Jak już napisałem - kolejna wizyta to jak odwiedziny u starego przyjaciela. Chodzenie wytartymi ścieżkami, uśmiech na widok lubianych widoków. Ale zmiany były widoczne od chwili lądowania - jeszcze nigdy tak szybko nie przeszliśmy na Narita odprawy paszportowej. Zamiast zwyczajowej godziny, tym razem wszystko zabrało nam poniżej 20 minut. W ramach eksperymentu do Tokio pojechaliśmy nieco wolniejszym (i tańszym) niż NEX (Narita Express) pociągiem. W Ueno szybka przesiadka i koło południa jedliśmy pierożki w Omiya.
Pierwszy dzień był intensywny - wyskok do Omiya Park żeby poczuć atmosferę hanami, powitalny trening w Hombu, klimatyczny bar po treningu, a potem jeszcze wieczór w "polskiej ambasadzie".

Tuż przed naszym przyjazdem trochę się w Japonii ochłodziło, dzięki czemu trafiliśmy idealnie w najlepszy czas pełnego rozkwitu drzew wiśni. Płatki zaczęły powoli opadać dzień-dwa przed naszym wyjazdem.

Dzień 3

czwartek, 04.04.2018

....

Skoro wytarte ścieżki, to drugi dzień w Japonii należy spędzić na zakupach w Asakusa. Tym razem każdy poszedł swoimi ścieżkami, przeciskając się przez tłum chińskich turystów. Po zakupach wpadłem do Parku Ueno - jednego z najlepszych miejsc w Tokio do podziwiania kwitnących wiśni. W parku tłumy, kwitnące wiśnie i mnóstwo straganów z jedzeniem. W parku Ueno doceniłem kwitnące wiśnie z Kioto. W Kioto najwięcej wiśni kwitnie na różowo, a te w Tokio kwitną głównie na biało. Jednak jestem za różem..
A wieczorem dwie godzinki w Hombu.

Dzień 4

piątek, 05.04.2018

.....

Piątek zaczął się leniwie. Zakupu w Omiya, wizyta w Bonsai Village (kto nie był). Ale wieczór był intensywny. Po pierwsze trening w Hombu Dojo  i ostatnie przygotowania do embu, a potem wieczór w Omiya Park aby poświętować hanami. W drodze do rykanu odwiedziliśmy knajpkę na rogu, gdzie według zapewnień Ivo pracuje najlepszy kucharz w Japonii. Starzy bywalcy baru powitali Ivo jak starego znajomego, postawili nam piwo i wino, a kucharz na starej kuchence wyczarował kilka ryb. Pysznie było.

Dzień 5

sobota, 06.04.2018

Shihan Ceremony

Sobota to dzień ceremonii. O 13 tej ruszyliśmy do hotelu, ale tym razem pamiętając ile trzeba się naczekać na jedzenie, zrobiliśmy porządne zakupy w 7/11.

A potem już było jak zawsze magicznie - radość z kolegów zakładających pierwszy raz strój ceremonialny, wyciąganie zapomnianych fastryg z hakamy, ceremonia w świątyni, pokazy i bankiet. Fajnie było tym razem nie ganiać z napojami tylko rozkoszować się dobrą obsługą ;-). Przez zamieszanie z zakazem fotografowania na zdjęcia z pokazu załapał się tylko Yura. Ale na YT jest film z pokazów [link]

Dzień 6

niedziela, 07.04.2018

........

Niedziela po ceremonii też ma swój rytm. Po pierwsze w niedzielę nie działa ryukan, więc posiłki trzeba zjeść poza hotelem. Niedziela to także dzień bez treningu. Już tradycyjnie poszliśmy na europejskie śniadanie do pobliskiej knajpki"Danny", żeby przypomnieć sobie smak ciepłego jajka i tostów francuskich. Po śniadaniu jedna ekipa pojechała do Kawagoe w poszukiwaniu starej Japonii (i podobno znalazła, robiąc 17km spacer), a druga ekipa pojechała do Tokio wpaść na targ rybny i zajrzeć do Akihabary. Sushi na targu rybnym jak zwykle było niezrównane, a przy okazji przestudiowałem technologię robienia japońskich omletów. Dzień zakończył wieczór karaoke, z którego z ulgą się wymiksowałem.

Dzień 7

poniedziałek, 08.04.2018

.......

Hakone. Od stycznia namawiałem wszystkich na całodniową wycieczkę do Hakone. Kolejka górska, kolejka linowa, widok na Fuji, rejs po jeziorze, onseny.... Ale miało być pięknie [link]... Wycieczka do Hakone to kawał przedsięwzięcia, wyruszyliśmy pociągiem o 7:20 i załapaliśmy się na poranny tłok w pociągu. Taki prawdziwy, tokijski tłok. Z jedną przesiadką, po dwóch godzinach dotarliśmy do Hakone uzbrojeni w bilety "Hakone pass", pozwalające nam na korzystanie ze wszystkich lokalnych środków transportu. Na miejscu pojawiło się podejrzenie, że może nie będzie tak pięknie, jak planowaliśmy. Kolejno jechaliśmy lokalną kolejką, kolejką górską (druga co do stromości podjazdu na świecie), kolejkami linowymi. Ale szybko zamiast wspaniałych widoków pojawiły się chmury. Całą podróż spędziliśmy podziwiając szare kłęby chmur, ograniczające do 10-20m. Skróciliśmy wycieczkę rezygnując z rejsu statkiem i popędziliśmy do onsenu, żeby załapać się choć na jedną atrakcję. Na wejściu do onsenu (po dotarciu lokalnym, bezpłatnym busikiem) miła Pani zapytała "Ktoś ma tatuaże? Tak? To nie wejdziecie..." Na szczęście podała nam namiar na onsen wpuszczający osoby z tatuażami. Ivo i Danny z Georgiem wrócili do Omiya, a reszta ekipy taksówką postawioną przez zdesperowanego Kondora dotarła do onsenu, gdzie bez problemów wymoczyliśmy się w pięknym miejscu otoczonym lasem i wzgórzami. Do Hakone koniecznie trzeba wrócić.

Dzień 8

wtorek, 09.04.2018

Omiya

Ostatni dzień w Japonii. Ostatnie, gorączkowe zakupy. Ale także wspaniały obiad w tradycyjnej restauracji na zaproszenie młodych Państwa Suzuki. Nasi gospodarze zaprosili nas na zjawiskowy posiłek do tradycyjnej restauracji. Pyszne jedzenie, tradycyjna oprawa, a restauracyjny busik przywiózł nas do restauracji, a po posiłku dostarczył do hotelu. Wieczorem ostatni trening w Hombu, dla trzech kolegów pierwszy raz w niebieskim. Wieczór spędziliśmy w barze trepatiaki, rozkoszując się jedzeniem z grilla. A potem szybko spać, bo pobudka w środę została zaplanowana na 4:10.

Dzień 9

środa, 10.04.2018

wylot

Nie, to nie koniec przygód. SAS opóźnił nam odlot samolotu o ponad godzinę. Na Naritę dotarliśmy przed otwarciem knajpek, śpiący i zmęczeni. Spędziliśmy na lotnisku ponad pięć godzin, robiąc ostatnie zakupy. Po dotarciu do Kopenhagi, byliśmy już spóźnieni na samolot do Warszawy. Przez chwilę groził nam nocleg w Kopenhadze i powrót w czwartek, ale w ostatniej chwili zwolniły się cztery miejsca w samolocie LOTu o 21:20. Przed 23 dotarliśmy do Warszawy, ale jak się okazało bez walizek Darka i Aliny. Ostatnia z walizek dotarła do Bydgoszczy dopiero dwa dni później... Na zdjęciu żul na lotnisku Narita 😉